czwartek, 8 sierpnia 2013

środa, 7 sierpnia 2013

Jest dziwna sytuacja. Wczoraj jęczałam, że mam nadwrażliwość. Do wieczora jakoś się zmniejszyła, zęby umyłam inną pastą bo sensodyne na nadwrażliwość szkliwa. No i trochę pomogło ale po dzisiejszym jej użyciu stwierdzam dziwną rzecz. Mianowicie moje dziąsła nie lubią się z tą pastą bo znów zaczęły podejrzanie swędzieć. A było już w porządku.


Pasta na szkliwo powoduje u mnie swędzenie dziąseł a pasta na dziąsła powoduje u mnie nadwrażliwość...

Kupiłam dzisiaj zielonego elmexa, ciekawe jak się u mnie sprawdzi...

wtorek, 6 sierpnia 2013

Chce mi się płakać bo jednocześnie mam problem z dziąsłami i z nadwrażliwością zębów. Postanowiłam najpierw rozprawić się z dziąsłami bo sobie myślę, że będzie szybciej. Kupiłam parodontax bo ponoć jest dobra, oprócz paskudnego 'smaku' mas obie nieźle radzić z problemem krwawiących dziąseł. No faktycznie może i sobie radzi ale powoduje u mnie większą nadwrażliwość. Patrzę w skład a tu na pierwszym miejscu jest Sodium Bicarbonate, czyli soda oczyszczona, która ściera szkliwo... Równie dobrze mogłabym zacząć piaskiem szorować zęby :/


Help?

niedziela, 4 sierpnia 2013

Jestem w kropce. Nie lubię sztywno trzymać się zasad przez długi czas ale jednocześnie coś bym chciała zmienić. Mam w sobie słomiany zapał, potrafię się zawziąć i trzymać przez jakiś czas ale problemem jest to, że nie umiem planować posiłków. Brak w nich różnorodności a po czasie nudzę się i wracam do niezdrowego żarcia. Błędne koło. Muszę przemyśleć swoje żywieniowe wybory i ich skutki, a potem się na coś zdecydować.

piątek, 2 sierpnia 2013

Dzisiejszy dzień jest porażką. Plastik czelendż nie wypalił, u mnie w mieście nie da się obyć bez czegokolwiek z plastiku. Musiałabym jeść same owoce i warzywa a wodę to tylko przegotowaną.

Po drugie primo sąsiad od dwóch tygodni dzień w dzień po południu rąbie drewno. On nie pracuje i ma na to cały dzień a zabiera się do tego jak już wszyscy wrócimy do domu i chcemy odpocząć. Nawet książki ne przeczytam bo nie mogę  się skupić. Co odłożę czytnik to przestaje piłować, wezmę to nagle zaczyna i tak w kółko.

Boli mnie głowa.

Jest gorąco.

Wielce pies obronny szczeka na wszystko co się rusza.

Water failure

Jestem zła bo poszłam do jednego z większych marketów w moim mieście w poszukiwani wody w szklanej butelce. Była ale o pojemności 0,3 l za 5 zł. Musiałabym wziąć takich z 5-6 by wystarczyło na cały dzień. Nie uśmiecha mi się płacić 30 zł za wodę i to codziennie. Będę musiała poszukać dalej. A może ktoś z Was wie w jakim markecie można kupić wodę w szklanej butelce i jednocześnie nie obciąża portfela bardzo, bardzo?

World of plastic

Pamiętam o czelendżu. Już wiem, że ciężko będzie. I na dzień dobry mi się nie powiodło w 100% bo gdyż iż papierowy woreczek na pieczywo miał małe plastikowe okienko. Ale z plastikowych grzechów to na razie tylko ten jeden. Zapowiada się jeszcze jeden bo mi woda do picia się skończyła. Zwykle kupowałam w tych dużych baniakach no ale one są plastikowe. Obawiam się, że w sklepie w którym dzisiaj będziemy robić zakupy nie będzie w szklanych butelkach.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Na blogach wysyp 'wyzwań', czy to ćwiczeniowych czy to dietowych. Ja sobie wymyśliłam coś innego. Jak wiecie od 1 lipca segregujemy śmieci, z Princem zauważyliśmy, że 3/4 naszych wszystkich śmieci to tworzywo sztuczne aka plastik. Ciężko będzie mi zrezygnować ze wszystkiego w plastikowym opakowaniu ale za 1 cel daję sobie kupowanie jedzenia które nie jest zapakowane w plastikową folię. Niby 1 cel a ma kilka fajnych "skutków ubocznych", bo:
* je się zdrowiej -> lepsza samopoczucie, poprawia się skóra, brzuch się zmniejsza etc.
* mniej jest śmieci które nie są biodegradowalne

Papierowe opakowanie dozwolone.

Czelendż starts tumoroł. Coś czuję, że będzie ciężko :D


W sklepie przed pracą byłam 'pędzikiem'. W biegu chwyciłam VitaminWater + Mag i B6. Ręce mi opadły jak spojrzałam w pracy na skład. Aż 4 słodziki! Cyklaminian sodu, sacharynian sodu, aspartam(!), acesulfam k. W tym przypadku to powinno się nazywać 'SyfWater'.

P. s. na etykiecie małymi literami jest napisane: Cares for you health. Bez cukru.

Bez komentarza.

środa, 31 lipca 2013

Mam nieudolnego klienta szantażystę. Co mail to ręce mi opadają. Człowieku zrozum, że choćbyś mocno chciał to nie masz racji i zachowujesz się nie w porządku. I tak za dużo na nas wymusiłeś.
Czy swędziały Was kiedyś zęby? Wiem, że zęby nie mogą swędzieć ale to to takie uczucie jakby to były one. Wyczytałam na forum, że to może być sprawka odsłoniętych szyjek zębów. Nieprzyjemne to.

wtorek, 30 lipca 2013

Za niewyspanie się i brak energii na cokolwiek odpowiedzialne są:

- burza
- duchota (mimo pootwierania wszystkich okien)
- nowy zwierz -> mucha pół nocy latała koło ucha i siadała nam na rękach, nogach, głowach (raz tak się chciała przytulić, że wplątała mi się we włosy)

poniedziałek, 29 lipca 2013

U mnie w biurze panuje temperatura: 34 stopnie Celsjusza. Gdyby nie wiatrak to bym się pewnie już rozpuściła. Na domiar złego jestem dzisiaj w długich spodniach. Po 8 rano jak szłam do pracy było chłodno i lekko padał deszczyk, teraz słońce grzeje mi w szybkę.

niedziela, 28 lipca 2013

Dupkę wypadałoby ruszyć. Kupione niedawno spodenki rozmiaru 40 (sic!) nagle zrobiły się przyciasnawe. Waga jest na swoim miejscu ale brzuch jakby "napuchnięty". Mniej żreć też by wypadało.
Kurację Pilarixem odwołuję ze względu na okrutne upały jakie teraz panują. Cokolwiek wetrę w skórę w ciągu najbliższych 10 min spływa sobie. Chyba takie coś nie ma sensu.

piątek, 26 lipca 2013

Czy jesteś sekretnym podżeraczem?

Uwielbiam program "Secret eaters", jego uczestnicy nie rozumieją dlaczego są otyli, skoro zdrowo się odżywiają. Generalnie to prawie nic nie jedzą a mimo to tyją. W mieszkaniu zainteresowanych zamontowali kamery oraz wynajęli prywatnych detektywów, którzy śledzili każdy ich krok (kęs) poza domem. Kazali uczestnikom także prowadzić dzienniczki, w których zapisywali co spożywali przez 5 dni obserwacji. To co było zapisane nie było nawet zbliżone do tego co aktualnie jedli.

Obejrzyjcie ;)

http://www.youtube.com/watch?v=zx66CTepkeU
Zapewne większość z Was też to ma. Chodzi o paskudne krosteczki na ramionach. Niedawno się dowiedziałam, że to ma nazwę. Rogowacenie okołomieszkowe. Strasznie brzmi nie? Straszne nie jest, tylko brzydko wygląda. Nissiax83 świetnie opisała temat a także jak sobie z tym radzić:

http://www.youtube.com/watch?v=rz7NVEcziTo

Dzięki temu filmikowi dowiedziałam się, że to co ma na ramionach ma jakąś nazwę i, że da się jakoś leczyć. Zakupiłam krem Pilarix firmy LeFrosch i od tygodnia, dwa razy dziennie smaruje nim ramiona. Ciężko oczekiwać efektów po tak krótkim czasie ale mam nadzieję, że to razem z pilingiem coś pomoże.

czwartek, 25 lipca 2013

Właśnie w tesco sa przeceny na książki, od 5 zł. Bym wzięła z 10 ale w czytniku czeka na mnie parę książek a poza tym kupiłam ostatnio Jillian Michaels "Opanuj swój metabolizm", który czeka w kolejce. Kiedyś miałam podobne rozterki ale w kwestii wyboru serialu.

środa, 24 lipca 2013

Smutne jest to, że aby dostać pracę to trzeba mieć znajomości/plecy/kogoś kto poleci. Mój Princ wysyłał CV na jedno konkretne ogłoszenie i nic. Potem drugi raz, trzeci raz (za każdym razem to były nowo wrzucane ogłoszenia). Aż w końcu zaprosili go na rozmowę. I okazało się, że jakiś znajomy Princa zna osobę rekrutującą na to miejsce pracy i go polecił. Tak to by pewnie w ogóle nie zadzwonili. Ja jestem pewna umiejętności mojego Princa, znam Go, wiem jak pracuje, wiem co umie i jak nikt inny by się nadawał do tej pracy. Ale nie, po co brać kogoś kto jest dobry w tym fachu, lepiej wziąć kogoś znajomego/z rodziny. Nie neguję tego jeśli rekrutacja jest robiona w uczciwy sposób i rzeczywiście znajoma osoba/z rodziny jest dobra w tym co robi a nie, że "chodź nauczysz się".

wtorek, 23 lipca 2013

Moje comiesięczne bóle brzucha zwykle bywały znośne. Nie czułam potrzeby brać tabletki przeciwbólowej. Coś się zmieniło. W tym roku  jest tak, że teraz bez tabletki się nie obejdę, taki to jest ból. W końcu wypadałoby ustabilizować jakoś swój sposób odżywiania. Straszne mam wahania, raz dobrze raz źle. Na pewno to ma jakiś wpływ.
Na rozmowie kwalifikacyjnej nakłamałam, że jestem w stanie się porozumieć w języku angielskim. No może i jestem ale trochę na poziomie "Kali chcieć jeść", dużo rozumiem a słabo mówię. Zamiast mieć to gdzieś to ciągle zastanawiam się nad poprawną konstrukcją zdania, gramatyką itp. Tak naprawdę nigdy z żadnym zagranicznym człowiekiem nie rozmawiałam na pełne zdania. Zwykle moja odpowiedź  ograniczała się do Yes i No i to wystarczyło. W pracy niestety nie wystarcza. Zrobili ze mnie nadwornego tłumacza. Szefowie mówią biegle po angielsku - wyjeżdżają na delegację do Stanów Zjednoczonych więc stawiam, że tak jest. A ja czuję się trochę niepewnie.

niedziela, 21 lipca 2013

By zrozumieć pewne procesy zachodzące w ludzkim organizmie podczas trawienia i jaki wpływ na to wszystko mają hormony zakupiłam książkę. Jillian Michaels "Opanuj swój metabolizm. Jedna rzecz mnie zawiodła. Przepisy. Czemu przepisy? Bo są niedostosowane do polskiego rynku. Niektóre rzeczy są ciężko dostępne albo w ogóle ich nie ma. Jednak pozostała treść może pomoże mi zrozumieć pewne mechanizmy.

środa, 17 lipca 2013

Na moim Kindelku do tej pory przeczytałam 5 książek (w sumie 4 bo jedną tylko dokańczałam). Jak na razie co druga okazuje się być w moim typie.

piątek, 12 lipca 2013

Jest nagle mega, wielka moda na bieganie. Latem nagle wszyscy  'kochają biegać', ale w zimie biegać nie będą no bo jest zimno. Tacy sezonowi fascynaci, tak samo jak jest nagle wielkie zainteresowanie tenisistami bo odnoszą sukcesy. A czy przed nimi ludzie ich 'kochali'? kibicowali im? Nie podoba mi się to zjawisko. Jestem hipokrytką bo przez chwilę sama się zainteresowałam bieganiem, bo była to jakaś metoda na rozładowanie napięcia/stresu z pracy. Dawno nie biegałam i teraz jestem strasznie przytłoczona, częściej się denerwuje, smucę, mam wahania nastroju. Jaki jest na to sposób? No rozładować. Ale jak ja sama to nazywam mam 'duszę hipsterską' tzn. jak jest bardzo duże zainteresowanie czymś to mnie nagle przestaje to bawić.
Będę wylewać tu swoje żale i frustracje bo w takim jestem nastroju. Mam młodszą siostrę o 3 lata, przez ostatnich 4-5 lat nie mieliśmy dobrego kontaktu bo była w ''złym związku''. Oprzytomniała w końcu, że nic dobrego z tego nie ma i powoli naprawiamy relacje. W przyszłym tygodniu ma 23 urodziny i zapytałam co chce dostać. Cośtam. Ale jakie cośtam. Takie za 450 zł. Ja od niej ostatnio dostawałam co najwyżej czekoladę jak już raczyła przyjść do domu ze swym 'księciem'. Zezłościła mnie. Zwłaszcza, że to jest spora część mojej wypłaty :/ Wiem, że to jest moja siostra ale wydaje mi się trochę nie w porządku chcieć tak drogi prezent :/

środa, 10 lipca 2013

Co mnie krępuje w chodzeniu do łazienki w pracy? Mianowicie to, że często muszą tam sobie stać panienki i rozmawiać o jakichś małoistotnych pierdołach. Pal licho niech sobie gadają ale, żeby kurna non stop obie umywalki zajmować? Bo sobie tam stanęły i już, a jak nie przy umywalkach to na przejściu. Ja jestem taka pipa, że ja nie zwrócę uwagi tylko będę to dusiła w sobie :/

środa, 3 lipca 2013

A co jak ja nie chce dawać tytułu?

Ten kto wymyślił oliwki i suszone pomidory jako rzeczy nadające się do spożycia powinien smażyć się w piekle. Bleeee

wtorek, 2 lipca 2013

Required field must not be blank Zignoruj ostrzeżenie

Tesco Bistro dzisiaj dostaje plusa. Obiadu sobie nie zrobiłam więc w chwili głodu czym prędzej tam pognałam. Stresowałam się, że znów wszystko ociekające tłuszczem będzie oprócz sałaty. A tu niespodziewanka, której się nie spodziewałam. Brokuły gotowane na wodzie. Pierś z kurczaka bez panierki i też najprawdopodobniej gotowana na wodzie. Do tego fryty nieociekające tłuszczem, niesolone, jakby pieczone. Dobre było tylko mogłoby być tańsze, to bym codziennie na obiad tam chodziła :D

niedziela, 30 czerwca 2013

Kupno czytnika ebooków było dobrym posunięciem, dzięki niemu spędzam mniej czasu przy komputerze, mniej bolą mnie oczy. Dodatkowo nie siedzę non stop na odmóżdżających portalach zawierających głównie zmieloną papkę lub obrazki. Właśnie skończyłam czytać kolejną książkę i jest taki spory wybór, że nie wiem co teraz ;D

Emily Giffin - 100 dni po ślubie -> Jestem na tak. Generalnie jestem fanką Emily Giffin i może tylko z 1 książki nie byłam do końca zadowolona. Czeka na mnie jeszcze '7 lat później' i 'Pewnego dnia'.

środa, 26 czerwca 2013

Od dzieciństwa była fanką masła czekoladowego, toteż je zajadałam z rodzeństwem łyżeczka po łyżeczce aż do dna ;D My jadaliśmy tańsze wersje nutelli gdyż no nie było nas stać by kupować wszystko oryginalne/markowe. W ostatnich kilku latach zauważyłam jakiś mega szał  na nutellę, mnóstwo obrazków, zachwytów ochów i achów. Dzisiaj postanowiłam kupić najmniejszy słoiczek jak był. W głowie robiłam kalkulacje jak bardzo się to nie opłaca ale nic, lepiej zeżreć mały słoiczek niż duży nie? I co? I nico. Nie smakuje mi. Jadałam lepsze (nie zlinczujcie mnie) a tańsze. Krem jest za miękki - za bardzo się ciągnie, łatwo się nim uciapać (heh ja na pewno) zapach ma ładny, orzechowy ale smak mnie nie powalił na kolana.

Ludzie czym się zachwycacie noo! ;D

Ah i bym zapomniała, porównałam sobie skład nutelli i masła czekoladowego marki tesco. Zgadnijcie. Nie wiele się różniły, nawet kolejnością występowania składników. Tescowe miało więcej o aromat waniliowy.

Zakupu nie ponowię.

wtorek, 25 czerwca 2013

niedziela, 23 czerwca 2013

Moje postanowienie na 2013 rok to czytać 1 książkę miesięcznie.  Do tej pory było 1 w roku... Oj Kay wstyd, aż dziw, że Ty jeszcze czytać potrafisz.
Nareszcie! Skończyłam czytać książkę, którą męczyłam przez pół roku. Dean Koontz 'Inwazja' - nie polecam nikomu. Akcja rozwijała się przez 3/4 książki a mimo to mało się działo. Zbyt dużo opisów. Miałam wrażenie, że autor pisał książkę bo mu ktoś kazał. Tyle wody co tam się lało....
Pogoda się co chwilę zmienia, już mieliśmy wychodzić pobiegać ale wiatr na plany pokrzyżował. Za to zrobimy sobie spacerek po mieście ;)

piątek, 21 czerwca 2013

czwartek, 20 czerwca 2013

No i dupa, tzn. burza.
Bieganie nie jest tylko bieganiem. Na początku dla mnie to miała być aktywność wspomagająca zrzucaniu zbędnych kilogramów. Bardzo się nastawiałam na spalanie kalorii, co 5 sekund sprawdzałam na pulsometrze czy już spaliłam ich pierdyliard. I chyba nie jest to dobre nastawienie. Teraz jest to dla mnie forma resetu po pracy, odcięcie się na chwilę o. Dzisiaj mi tego potrzeba. Już.
Od około 1,5 tygodnia lenie się. Tzn. biegam 2-3 razy w tygodniu, tylko ćwiczenia z ciężarkami poszły w las. Jakoś lepiej mi się poci na dworze niż w środku (wewnątrz o wiele bardziej...). Wypadałoby parę razy machnąć zielonym handelkiem, zrobić parę pompek i takich tam bo inaczej jeszcze większy flaczek ze mnie będzie.

środa, 19 czerwca 2013

Upały dla mnie to jest męka, nie lubię i  już. W pracy tragedia, na szczęście udało mi się namówić szefową na kupno tescowiatraku. Też sobie takowy sprawiła. Nie chwaląc się, ja Miss Dwieleweręce skręciłam dwa wiatraki. Szefowa była pod wrażeniem ;D

Z bieganka dzisiaj nici bo zbytnia duchota panuje. Powietrze jest tak gęste, że aż przygniata do podłogi i nie pozwala wstać.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Po pracy biega się trochę ciężej niż w wolny dzień po śniadaniu ale dzisiaj też daliśmy radę.

1/0:30 x20

sobota, 15 czerwca 2013

Dzisiaj wypadło nam bieganie, w sumie w tym tygodniu oprócz tego nie ćwiczyłam wcale. Jakoś chęci nie miałam. Misiek wynalazł mi aplikację interval timer na mój megasuperaśny smartfon bez jakiegokolwiek systemu. Sprawdziła się o wiele lepiej nić zaglądanie co 5 sekund na pulsometr. Plusem jest to, że jest sygnał dźwiękowy zwiastujący koniec rundy/odpoczynku.

0:30/1:15 (bieg/szybki marsz) x20

piątek, 14 czerwca 2013

Mój Misiek mnie zaskakuje ostatnio. W tym tygodniu zwłaszcza. Pyta się mnie czy idziemy pobiegać ;D

wtorek, 11 czerwca 2013

Ładna dzisiaj pogoda, więc wybiorę się po pracy na bieganie. Cieszę się z tego powodu. Nigdy fanką biegania nie byłam a ostatnio to mnie bardziej cieszy niż ćwiczenia w domu. Ah i ja uprawiam marszobiegi. Na razie jestem na tym etapie, że więcej idę jak biegnę ale idzie mi coraz lepiej.

środa, 29 maja 2013

Ze wszystkich zdrowych rzeczy jest jedna z którą zdarza mi się przesadzić. Prażone orzechy. Bez soli, bez tłuszczu. Uwielbiam. Nie kupuję w opakowaniu bo za długo u mnie nie poleży. Biorę na wagę tak by było na jedną porcję (wychodzi 10-20 sztuk). A jeśli już wezmę w opakowaniu to mieszam je z orzechami nieprażonymi i w ten sposób starcza mi to na dłużej.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Sąsiedzi lubą się dzielić muzyką z resztą bloku...
Mam ostatnio problemy z paznokciami. Są słabe, łamią się i rozdwajają. Mam kilka nowych, ładnych lakierów do paznokci i nie mogę ich użyć. W biedronie mają być jakieś tabletki ze skrzypem. Będę musiała ich spróbować. Siemię lniane i orzechy codziennie wcinane niestety nie dają rady :/
Coś nowego. Piekę babeczki. Nie z kartonika z gotową masą. Także coś nowego. Niestety nie mam aparatu by zrobić zdjęcia. W telefonie także nie mam.
Ostatnio lubię testować nowe rzeczy (spożywcze). Cukru używam tylko by posłodzić sobie czarną herbatę. Piję ją głównie w pracy i to góra 2 szklanki. W domu Misiek korzysta z białego cukru a ja w pracy trzcinowego. Czaiłam się na ksylitol (cukier brzozowy) w mieście w którym aktualnie mieszkam (ok 40 tys ludzi) i nigdzie nie mogłam znaleźć. Przyjechałam na kilka dni do domu rodzinnego, który jest w malutkim mieście (ok 15 tys ludzi) i znalazłam. Aż byłam w szoku i bez wahania małe opakowanie (250 gram za 14 zł). Wiem, że to drogo ale chcę spróbować bo a nóż czegoś bym żałowała hehe. Poza tym to jest taka zdrowsza wersja cukru. Nie jest tak szkodliwa na zęby jak "zwykły cukier". Na pewno dam znać co sądzę jak przetestuję.


Do tej pory byłam oddaną fanką mikrobloga na pinger.pl i tam też od paru lat miewałam blogi. Ostatnio bardziej nie działa niż działa a ja mam tego dosyć. Będę po prostu kontynuować to co tam było, nie będę po raz setny zaczynać bo jakoś nie czuję potrzeby.