wtorek, 23 lipca 2013
Na rozmowie kwalifikacyjnej nakłamałam, że jestem w stanie się porozumieć w języku angielskim. No może i jestem ale trochę na poziomie "Kali chcieć jeść", dużo rozumiem a słabo mówię. Zamiast mieć to gdzieś to ciągle zastanawiam się nad poprawną konstrukcją zdania, gramatyką itp. Tak naprawdę nigdy z żadnym zagranicznym człowiekiem nie rozmawiałam na pełne zdania. Zwykle moja odpowiedź ograniczała się do Yes i No i to wystarczyło. W pracy niestety nie wystarcza. Zrobili ze mnie nadwornego tłumacza. Szefowie mówią biegle po angielsku - wyjeżdżają na delegację do Stanów Zjednoczonych więc stawiam, że tak jest. A ja czuję się trochę niepewnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz